Często słyszę, że z dziećmi trzeba postępować tak jak z
psami, przede wszystkim stosować żelazną konsekwencję. Nie lubię być
konsekwentna, także patrzę na tę sprawę bardzo subiektywnie, ale myślę i myślę
i w żaden sposób nie mogę się z tym zgodzić.
Mam dwa psy i jedno dziecko i nie przyszłoby mi do głowy, by
traktować je tak samo, według tych samych zasad. Wydaje mi się, że behawioryzm
jaki stosujemy najczęściej w relacji z naszymi psami nie jest najlepszą drogą
do budowania relacji z innymi ludźmi.
W budowaniu porozumienia z psem chodzi o prostą zależność
bodziec – reakcja. Mówimy siadaj, pies siada, mówimy do mnie, pies przybiega itp.
(to znaczy takie jest założenie :). Konsekwencja, stałość, powtarzalność to
droga do celu – dobrej relacji z psem. Stosując się do kilku zasad, które
przeczytamy w mądrej książce lub usłyszymy
od psiego behawiorysty, możemy zbudować dobry kontakt z czworonogiem i
dać mu poczucie bezpieczeństwa. Przyda się też opanowanie, zachowanie kamiennej
twarzy, gdy naszego przyjaciela roznoszą emocje. Gdy nasz pies skacze, szczeka
i wychodzi z siebie na widok na przykład mężczyzn w kapeluszu, warto zachować
spokój, pokazać „mnie to nie wzrusza, także wiedz, że nic się nie dzieje”. A przede wszystkim warto w tym być konsekwentnym,
to daje dobre rezultaty. Wiem, bo moi ulubieni sąsiedzi są bardzo konsekwentni
wobec swego psa i ich pies jest troszkę inny od moich :). Kocham bardzo moje
psiaki, więc na określeniu „inny” pozostanę :).
Można byłoby pomyśleć sobie skoro bycie konsekwentnym sprawdza
się w przypadku zwierząt, czemu nie przenieś tego na relację z dzieckiem?
Bodziec – reakcja, sztywne zasady, kara, nagroda. Dlaczego mówię temu nie? Bo
pies to nie jest dziecko, pies to nie jest
człowiek. Z całą moją bezgraniczną miłością wobec zwierząt, z całkowitym uznaniem
ich podmiotowości. Ludzkie szczenię potrzebuję ludzkiej matki i ojca, pies potrzebuje
odnaleźć się w psim stadzie, nawet jeśli jest w nim jedynym psem.
Jeśli chcemy, by pies wykonywał konkretną czynność, musimy
nagradzać go za jej zrobienie, dawać smaczka, głaskać, pozwalać na zabawę,
chwalić. Uczymy psa siadać, kiedy się udaje mówimy doooobry pies i dajemy
smakołyk. Czy to zadziała w przypadku dziecka? Nie, dziecko samo nauczy się
siadać. Głupi żart. Ale może pozwoli coś
wyjaśnić. Dziecko w rodzinie to ryba w wodzie, jest w swoich naturalnych
warunkach i właściwie oprócz wspierającej, rodziny nic mu więcej do rozwoju nie
potrzeba (na początku). Pies w rodzinie to wyrwany z lasu wilk, który musi
ponaginać swoją naturę, by móc żyć w zgodzie z ludźmi, by mu to ułatwić można
stosować na przykład elementy pozytywnej tresury.
Dziecko nie potrzebuje tresury, nauki, wychowania, ono jest
gotowe do podjęcia wyzwania jakim jest życie. A życie nie jest konsekwentne i nie trzyma się
zasad. Choć dorosłym tak trudno jest w to uwierzyć, dzieci potrafią się uczyć
od nas, same bez specjalnych reguł, zasad. Wystarczy z nimi być.
Budowania relacji z dzieckiem nie da się sprowadzić do zależności
bodziec – reakcja. Jeśli chcemy dziecko czegoś nauczyć, musimy dawać przykład i
tłumaczyć, dawać przykład i tłumaczyć, bez końca. Jeśli chcemy nauczyć szczeniaka,
że nie wolno mu wchodzić do salonu, nie musimy spędzać z nim każdej chwili na
jego posłaniu w przedpokoju. A jeśli chcemy, by nasze dziecko było dobrym
człowiekiem, nic tak dobrze nie zadziała jak dawanie przykładu.
Myślę, że dziecko należy traktować jak partnera ważnego i trudnego
przedsięwzięcia. W tym przypadku tym przedsięwzięciem
jest jego zdolność do bycia szczęśliwym. Bo to właściwe jest sedno różnicy. Stosując
pewne zasady, metody wobec psów zajmujemy się ich zachowaniem tu i teraz. Ma to
na celu ułatwienie nam życia, ale i spowodowanie, że psu będzie z nami dobrze
tu i teraz. A w byciu z dzieckiem nie chodzi o to, by ono ładnie jadło łyżeczką,
by zawsze sprzątało zabawki i by miało piątki na świadectwie, tu chodzi o coś
znacznie ważniejszego. Mnie zależy na tym, by Matylda umiała być szczęśliwa. Mam
nadzieję, że niekonsekwencja, brak zasad*, autentyczność i empatia jej w tym
pomogą.
*brak zasad to nie brak granic
